Opis
Jak zostałem przedszkolakiem
Nareszcie trzy lata skończyłem, nie jestem już niemowlakiem,
nawet prawie jestem duży, więc zostałem przedszkolakiem.
Gdy pierwszy raz z mamą próg przedszkola przekroczyłem,
to smoczek, który miałem w buzi, w jej kieszeni skryłem.
Wtedy przyszła mała Kasia, którą babcia zostawiała,
najpierw trochę popłakała, a potem się z tego śmiała.
Rozejrzałem się wokoło, a po mojej minie
widać było, że przebywam w bajkowej krainie.
Tak wielu zabawek na oczy nie widziałem,
a tylu fajnych dzieciaków nigdy nie spotkałem!
Mogłem wybrać swoją szafkę, na jednej była armata,
lecz ja wybrałem dla siebie szafkę ze znaczkiem groźnego pirata.
Teraz wam powiem szczerze, nie upiększając wcale,
że wszystkie kolejne dni przebiegły wprost wspaniale.
Po wielu przeżyciach, jakich tu doznałem i wielu atrakcjach,
czuję się jakbym przebywał na ciągłych wakacjach.
Chodzimy na spacery, rysujemy, śpiewamy,
potem w różne konkursy i zabawy gramy.
Plac zabaw, który mamy jest tak superowy,
że można na nim dostać po prostu zawrotu głowy.
Jest karuzela, na której często się kręcimy
i piaskownica, gdzie z piasku piękne zamki robimy.
Jest również długa zjeżdżalnia, z której chętnie zjeżdżamy
i wysokie drabinki, na które się wspinamy.
Na szczęście po wszystkich zabawach: wspinaniu, bieganiu
możemy spokojnie się zdrzemnąć na błogim leżakowaniu.
Nie umiem zawiązać butów na razie, niestety,
ale sam umiem zjeść posiłek i skorzystać z toalety.
… ciąg dalszy bajki z morałem w książeczce.
… morał końcowy:
Na koniec, moi drodzy, zdradzę wam moje odkrycie,
chodząc do przedszkola, mam szczęśliwe dzieciństwo
i zyskuję cudowne wspomnienia, na całe dorosłe życie.





