Opis
Magia uśmiechu
Mała Zuzia już od rana była bardzo nadąsana.
Na domiar złego miała taką minę
jakby połknęła całą cytrynę.
Była smutna i mroczna jak noc listopadowa,
a kto na nią spojrzał, bolała go głowa.
Tak sobie żyła w tej szarej nudzie,
szare były dla niej domy, szare ulice i szarzy ludzie.
Gdy w jej życiu nie było już nic wesołego,
stało się nagle coś niezwykłego.
Zza chmury wyjrzało promienne słoneczko,
by z uśmiechem powitać dzień,
a Zuzia dostrzegła zdziwiona, że rzuca uśmiechnięty cień.
Gdy czarujące słoneczko cudownie się uśmiechało,
smutne życie Zuzi magicznie się odczarowało.
Uwierzcie mi, proszę, że chwilka nie minęła,
a Zuzia do słoneczka sama się uśmiechnęła.
Oczarowana uśmiechem szybko zrozumiała,
że sama o zwykłym uśmiechu całkiem zapomniała.
Nie wiedziała, co to zmieni i co się wydarzy,
lecz postanowiła się budzić zawsze z uśmiechem na twarzy.
… ciąg dalszy bajki z morałem w książeczce.
… morał końcowy:
To już jest koniec bajki, więc zdecydujcie sami,
czy wolicie się uśmiechać, czy być ponurakami.





